4 Obserwuję
bies

bies

Łabędzi śpiew. Księga I

Łabędzi śpiew. Księga I - Robert McCammon Kolejny raz udowodniłam sobie, że nie wszystko, co jest chwalone, na laury faktycznie zasługuje. 'Arcydzieło literatury'? Widocznie mam za wysoko ustawioną poprzeczkę. Przez całą lekturę strasznie gryzło mnie to, iż autor praktycznie wcale nie wysilił się w formowaniu świata. Drugie tysiąclecie u zmierzchu wygląda tak samo jak i na początku, jakby ludzkości nie stać było na nic innowacyjnego czy lepszego, jakbyśmy na dzień dzisiejszy osiągnęli najwyższy pułap, granicę nie do przekroczenia. Godnym uwagi bohaterem był dla mnie jedynie Roland, Rycerz, gdyż na jego przykładzie fantastycznie ukazane było, jak dziecko po trudnych przejściach potrafi odrzucić rzeczywistość i uporać się z nią na swoich zasadach. Męczyłam się przy książce, która wbrew wysokim notom wydała mi się po prostu nijaka.